Sonda

Do jakiej grupy kibicowskiej należysz?
 

Imiennik

Dzisiaj imieniny Eryka Feliksa
Jutro imieniny Piotra Iwa

Pogoda

An error occured - you set wrong location or data for your location are unavailable

Zegar

Witam na stronce o kibicach! ;)
PDF Print E-mail
Written by Administrator   
Wednesday, 13 April 2011 21:34

Last Updated on Wednesday, 13 April 2011 21:41
 
PDF Print E-mail
Written by Administrator   
Wednesday, 13 April 2011 21:28
“A co w tym pięknego? Poświęcenie, które każdy z nas wkłada w to, by jechać za swoją drużyną. Miłość - nie za pieniądze, nie za zaszczyty. Za piękne chwile, których nigdy się nie zapomni, wspomnienia, które zostaną do końca, za kolegów którzy staną murem. Każdego dnia dziękuję Bogu, że jestem kibicem, a nie typem dla którego liczy się kasa i pozycja. Dla nas liczą się chwile. I to my przeżyjemy życie tak jak się powinno. Na całego. Bo do grobu nic nie zabierzemy... a pamięć pozostanie na zawsze!”
Last Updated on Wednesday, 13 April 2011 21:31
 
Moja przygoda z kibicowaniem PDF Print E-mail
Written by Administrator   
Wednesday, 06 April 2011 09:15

Osobiście jestem kibicem Widzewa Łódź, dzięki mojemu tacie i wujkowi. Pierwszy raz na meczu byłem w wieku 7 lat. Było to spotkanie pomiędzy Widzewem a  krakowską Wisłą. Już wtedy, jako małemu chłopcu, spodobały mi się oprawy, śpiewy kibiców oraz duża frekwencja na stadionie. Od tego zaczęła się moja przygoda z kibicowaniem. Regularnie na mecze zacząłem jeździć w wieku 10 lat z wujkiem i znajomymi. Starałem się nie opuszczać spotkań Widzewa oraz w szybkim tempie nauczyłem się wszystkich przyśpiewek. Kiedy wracałem do domu z meczu, już myślałem o następnym. Jak na prawdziwego kibica przystało, brałem udział w wielu meczach wyjazdowych, mojego kochanego Widzewa. Kilka razy byłem w Płocku, Poznaniu, Warszawie - miastach w których kibice Widzewa postrzegani są jako najwięksi wrogowie. Najdłuższą podróż na mecz wyjazdowy odbyłem do Białegostoku na tzw. mecz przyjaźni z miejscową Jagiellonia. Było to niesamowite przeżycie. Kilkanaście godzin jazdy, ciepłe przyjęcie przez białostoczczan i niesamowite widowisko na trybunach. Dla grupy ‘ultras’, do której się zaliczam, najciekawsze są zawsze mecze przyjaźni. Kibice Widzewa najbardziej zaprzyjaźnieni są z kibicami Ruchu Chorzów. Ich mecze zawsze wzbudzają wiele emocji. Przez służby porządkowe określane są jako mecze ‘obniżonego ryzyka’.
Zawsze podziwiałem osoby, które organizowały oprawy meczowe i dopingi w trakcie imprez sportowych. Przez wiele lat obserwowałem ich poczynania i postanowiłem ze znajomymi zorganizować podobne widowisko w trakcie meczu naszej lokalnej drużyny - MKSu Żychlin. Nasz debiut miał miejsce 30 maja 2010 roku na Stadionie Miejskim w Żychlinie. Głównym celem naszego działania było promowanie MKSu na scenie kibicowskiej oraz dobra zabawa. Bardzo szybko się rozwijaliśmy. Przyjęliśmy nazwę Ultras Group Żychlin ’10 (UGŻ ‘10). Zaprzyjaźniliśmy się z kibicami MKSu Kutno (Ultras Fanatics Kutno) oraz Lwówianki Lwówek (Ultras Lwówek Fans), których wspieraliśmy podczas meczy ich drużyn. Bardzo szybko zorganizowaliśmy grupę ok. 20 osób, które czynnie uczestniczyły w dopingach i oprawach meczowych. W każdym meczu staraliśmy się zaprezentować różnego rodzaju widowiska. Wykorzystywaliśmy do tego flagi klubowe, materiały pirotechniczne, machanki (flagi na kijach w barwach klubu), kartoniady (folie odblaskowe). Najbardziej zasłynęliśmy dopingiem i oprawą podczas meczu MKSu Żychlin z Akademią Piłkarską ŁKSu Łódź. Padł wtedy rekord frekwencji w tzw. ‘żychlińskim wulkanie’. Liczył on wówczas 50 osób wśród, których byli zaprzyjaźnieni kibice z Kutna i Lwówka. Głośne śpiewy do wtórów bębna, kolorowa oprawa pirotechniczna i zaprezentowanie nowej flagi ‘Żychlina’ odbiły się głośnym echem nie tylko wśród mieszkańców Żychlina, ale również w Łódzkim Związku Piłki Nożnej.
W porozumieniu z działaczami i sztabem szkoleniowym MKSu, uczestniczyliśmy w meczach wyjazdowych naszej drużyny. Najciekawszym meczem wyjazdowym, był mecz z Bzurą Młogoszyn. Nasza drużyna walczyła o awans do wyższej klasy rozgrywkowej a mecz zabezpieczała kutnowska policja z psami bojowymi. Po meczu zostaliśmy odeskortowani poza granicę miasta. Był to pierwszy mecz na tym szczeblu rozgrywek, w którym uczestniczyła policja. MKS wywalczył wówczas awans co sprawiło nam wielką radość.

Last Updated on Thursday, 07 April 2011 20:36